"Wodospady cienia" C.C. Hunter

"Wodospady cienia" C.C. Hunter
 ****
  Jest, wreszcie nastąpił ten moment, nowa seria mną zawładnęła. "Wodospady cienia" - cykl, który polecało wiele osób, broniłam się, ale w końcu myślę sobie: "co mi tam, zaszaleję". I było warto, momentalnie pochłonęłam wszystkie 5 tomów. Jestem pod wrażeniem, miała to wszystko czego oczekiwałam od "Domu nocy". To taka moja wakacyjna perełka.

Opowiada o Kylie, która na co dzień prowadzi w miarę normalne życie. W jednym momencie wszystko zaczyna się zmieniać, trafia na obóz, który miał być karą - tak naprawdę odmienia jej los. Od początku było jej to przeznaczone. Z dnia na dzień ukryte mocne budzą się, pojawia się coraz więcej pytań: kim jest? Do jakiej grupy należy? Kim są jej rodzice? Czy uda jej się odnaleźć szczęście?

Niektórym może się wydawać, że ta historia nie jest niczym odkrywczym, powiela schematy i może faktycznie trochę tak jest, ale ma swój klimat, budzi emocje. Podobał mi się pomysł z całym tym wymieszaniem mocy, objawianiem się darów. Ogólnie nie mam jakiś większych zastrzeżeń, czym byłaby książka bez trójkąta miłosnego. Całym sercem jestem z Derekiem - elf,przystojny, wygadany, umiejący wysłuchać i współczuć - ideał. Jest tak niesmaowicie kochany, żę aż brak mi słów. Może i popełnił błąd spędzając noc ze swoją "byłą", ale to Kylie bawiłą się jego uczuciami. Próbowała się tłumaczyć, ale i tak robiła co innego niż obiecywała. Te główne bohaterki są nie obliczalne i żyją po swojemu. Luke, kurczę, nie lubiłam go na początku, ale z czasem nie mogłąm go winić za jego uczcuia, to nie jego wina, że obdarzył ją uczuciem, ze względu na Dereka nie mogłam go obdarzyć takim uczuciem na jaki zasługiwał.

Po lekturze wszystkich pięciu tomów dostrzegamy, że wielu bohaterów przeszło metamorfozę, dojrzało. Zaczynają takżę poważniej traktować swoje moce i uczucia, którymi obdarzają innych. Seria pozwala na bliższe poznanie i związanie się z postaciami, sprawia, że żyjemy ich życiem, przygodami - dlatego też częściej po nie sięgam.

"Wodospady cienia" to gratka dla fanów fantastyki, young adult, a także przygodówek. Otrzymamy od tej serii potężną dawkę energii emocji . A dzięki wspaniałęj autorce możemy potem sięgnąć po "Wodospady cienia po zmroku", któej bohaterką jest "urocza" wampirzyca, przyjaciółka Kylie. Nic tylko czytać i zastanowić się który dar samemu chciałoby się otrzymać...Zasłużone 8/10 <jak większość książek, któe czytam>....

 ****

TMI BooK TAG..

TMI BooK TAG..
****
Hej, hej witam w tenpiękny poranek. Dziś pora na kolejny TAG, pomysł na niego zaczerpnęłam z bloga KSIĄŻKOHOLICZKI, <zachęcam do odwiedzenia i zapoznania się z jej odpowiedziami>, a mianowicie chodzi o TMI Book Tag. Pytań jest 20, co jedno to "trudniejsze". Zaczynajmy!
****
1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?
W sumie to dość skompplikowane. W każdej <no dobra w większości> jest postać, która swoim stylem mi imponuje, uwielbiam książki w której bohaterki noszą piękne suknie i najlepiej jak są ich opisy. Ostatnio moją ulubioną stylistką jest Sara z serii "Oddechy", ta dopiero potrafiłą odmienić swoją przyjaciółkę, aż Evan oszalał na punkcie różowych sweterków..<3

 2. Twój książkowy chłopak/ Twoje fikcyjne zauroczenie? 
    To tu wkraczamy na "ciemną stronę czytania" - książkowi mężowie <kolejność przypadkowa>
Jem "Diabelskie maszyny", Patch "Szeptem", Newt "Więzień labiryntu", Reikan "Gra o Ferin", Daemon "Lux", Derek "Wodospady cienia", Cal "Czerwona Królowa", Legolas "Władca pierścieni", Levi "Fangirl", Tristan "Porwana pieśniarka", Sylvian i Carter "Night School".....
Alec serial "Shadowhunters", Stiles "Teen wolf"..
chyba tyle... męski harem...ale miejsce jeszcze jest..
 I tak z każdym, codziennie <oj chcałoby się>..<3
kochany..<3 <3
3. Czy kochałaś postać, a później zaczęłaś ją nienawidzić? 
Oczywiście, że tak - Maven z "Czerwonej królowej". Jak on mógł mnie tak oszukać, a tak go polubiłam, a to była tylko gra - podły oszust, nawet dałam mu szansę, a on... szkoda gadać..
4. Największa, najdłuższa książka na Twojej półce? 
"Łotrzyki" albo "Harry Potter i Zakon Feniksa".
 

5. Najcięższa książka na Twojej półce? 
Wyżej wymienione. Chyba, że encyklopedie się liczą.; D
 6. Czy masz jakieś książkowe plakaty?  
Książkowe może nie, ale filmowy z praktycznie każdego filmu z  serii Harry Potter.
7. Czy masz biżuterię związaną z książkami?
Naszyjnik z runą Anioła, z Insygniami Śmierci i Zmieniacz czasu, bransoletki ze złotym zniczem.

10. Ulubiona powieść jednotomowa?
 Pierwsza, która przyszłą mi do głowy to "Fangirl".
11. Od kiedy czytasz książki? 
W sumie trudno jednoznacznie stwierdzić. Nauczyłam się czytać w wieku 5 lat i jakoś zawsze po jakąś siegałam, ale w takich ilościch to tak od 5/6 lat..<3

12. W którym domu Hogwartu jesteś?  
 Gryffindor, Pottermore i różne inne testy to potwierdziły, ale w sumie widziałąbym się także w Ravenclaw.
13. Jakość, któej szukasz w książce?
Najważniejsi dla mnie są bohaterowie i ich historia, jeśli oni mnie kupią to będę broniła książki nawet przed samym diabłem.

14. Akcja czy romans?
Zdecydowanie akcja, musi się dziać, im więcej tym lepiej. 

15. Gdzie idziesz, jeśli w książce są smutne momenty?
Najczęściej staram się to przetrwać w miejscu w któym się znajduję, czasami jednak muszę się przejść...

16. Co Cię zachęca do postaci?
Zdecydowanie poczucie humoru, charyzma, pewność siebie, najlepiej jeśli są gadułami i takimi fangirl/fanboy... wtedy jest perfecto..<3


 17. Co Cię odrzuca od postaci?
ooo, najczęściej zniechęcają mnie dziewczyny. Je ciężko polubić, bo są zapatrzone w siebie, samolubne, nie myślą, udają, że są niewiadomo kim i że wszystko im wolno, a do tego bawią się uczuciami biednych zakochanych w nich chłopaków..; cc
 18. Ostatnia książka, którą przeczytałaś?
"Dziecko lodu", ale dlatego, żę lata leżała już na półce...

19. Książkowa postać, z którą zawsze chciałaś porozmawiać?
 Już miałam wymieniać książkowych mężów, ale się powstrzymałam, bo przecież rozmawiamy codziennie <3 

HERMIONA, myślę, żę byśmy się dogadały..<3
20. Książkowy świat, w którym chciałabyś żyć?
Hogwart bez dwóch zdań, daleko mieszkam i sowa leci już prawie 9 lat, ale czekam dalej...
 

****
 

Seria "cuudo" Lux Jennifer L. Armentrout.

Seria "cuudo" Lux Jennifer L. Armentrout.
****
  Nie ukrywam, że pożeram jedną książkę za drugą, dzień po dniu. Nie wszystkie jednak podobają się, porywają, wciągają. Ostatnio zakochałam się w serii Lux - cudowna, rozbijająca serce na najdrobniejsze kawałki, a do tego wypruwająca z wszelkich uczuć. Dawno nie dostałam takiej dawki pozytywnych wrażeń.

Szata graficzna serii, nie oszukując facetowi na okładce daleko do Daemona, chyba, żę ich autor miał taką wizję tego “nieziemsko” przystojnego “chłopaka” - mnie to aż boli, strasznie mi się to nie podoba jest to jedyny <wg mnie> minus tych książek. Uwagę przyciągają za to grzbiety ala galaxy <mam do nich słabość> - mam nadzieję, że będzie mi dane podziwiać je na swojej półce.

Nie, nie, nie to kompletnie nie on...wgl, ani odrobinkę....

Zaczęłam się z nią zapoznawać z nudów, bo nie miałam nic do czytania,a ona już od dawna mnie kusiła. Było warto - całość “zmęczyłam” <nie mogłam spać bez skończenia> w niecały dzień, sama siebie zaskoczyłam, że aż tak się zaangażowałam - może to dlatego, że potrzebowałam porządnej dawki literatury młodzieżowej. Tak, wiem wiele osób doszukuje się podobieństw, schematów, ale mnie urzekła i pochłonęła. I nieważne, że “gdzieś już “ coś podobnego było - przystojni, mocarni mężczyźni są wszędzie, dziewczyny, które znalazły się w niewłaściwym miejscu - także. Ja nie mam nic do zarzucenia tej serii, język i fabuła może nie są jakiś “wyższych lotów”, ale dostałam to, czego potrzebowałam.

 Bohaterką książki jest Katy, która po śmierci ojca rozpoczyna z matką nowe życie, z dala od dawnego miejsca zamieszkania. Już pierwszego dnia ta zakochana w książkach dziewczyna poznaje swojego “niesamowitego” sąsiada <góra mięśni I seksapilu>, który nie należy do najmilszych osobników. Z dnia na dzień poznają się coraz lepiej, a dziewczyna zaprzyjaźnia się z jego siostrą. Katy z czasem poznaje sekret rodziny, dlaczego dójka nastolatków mieszka zupełnie sama I w miasteczku aż się roi od trojaczków? Kim tak naprawdę są, jaki los czeka nieświadomą niczego książkomaniaczkę, czy czeka ją niebezpieczeństwo?

  Przez całe pięć tomów, mamy do czynienia z rozwijająca się relacją między bohaterami, jednocześnie angażujemy się w konflikt i walkę o przetrwanie “nowych mieszkańców Ziemi”. Aż mi serce drży gdy o nich myślę, shipuje totalnie, uwielbiam ich związek w każdym calu. I pozwolę sobie na jeden spojler - jeśli I wy czekacie lub będziecie na ich pierwszy raz - to stanie się to dopiero w 4 tomie.. Masakra taka męczarnia <3 Zdecydowanie jedna z moich ulubionych par książkowych...Chociaż dodam jednak jedno “ale”, Katy za bardzo ryzykowała dla Daemona I na odwrót, rozumiem miłość, ale trzeba zachować zdrowy rozsądek.

Plusem są także te niespodziewane zwroty akcji, nietypowe sojusze I przebieg wydarzeń.

Podsumowując uważam serię za jedną z lepszych wg mnie. Wspaniała na odprężenie <hmm chociaż jeśli nie można się oderwać to to trochę niezdrowe - prawda?> i oderwanie od codzienności. Na dodatek wątki fantastyczne I wpleciony w to romans - idealnie..
Szczerze polecam, najlepiej samemu zapoznać się z nią samemu I wtedy wystawić własną opinię - przede wszystkim dać jej szansę.. Jak dla mnie 8/10.

****




Lubimy Czytać TAG.

Lubimy Czytać TAG.
 ****
Nudą tu powiało strasznie i dltego zamierzam wystartować z serią tagów na moim blogu. Dzięki temu poznamy się lepiej, zachęcam Was do odpowiedzenia na pytania w komentarzu.<3

Na pierwszy ogień idzie wymieniony wyżej tag, a pomysł "ściągnęłam" z bloga Kuby. BIERZMY SIĘ DO ROBOTY. ; d
****
1. Jaka książka została ostatnio odznaczona jako przeczytana?

Ostatnio pochłonęłam serię "Oddechy" Rebeki Donovan <recenzji jeszcze nie ma, ale na pewno coś zorganizuję>. Pierwszy tom mną wstrząsnął, ale im dalej tym było gorzej i chyba nie o takie przemyślenia chodziło - znielubiłam Emmę, mam o niej niezbyt dobre zdanie, ajj.... jest źle, ale Evan hmm..to wszystko chyba jest zbyt świeże.....

 2. Co ostatnio odznaczyłeś jako chcę przeczytać?
Oo, zdecydowanie jest tego zbyt dużo, ale staram się już nic nie dodawać tylko zapoznać z tym co już tam jest. Jednak wskażę serię na którą mam wielką ochotę, są to książki Ransom Riggs. Za kilka dni polska premiera ekranizacji  pierwszego tomu książki, a ja jestem strasznie do tyłu <tak na marginesie nie mogę się go doczekać, Eva Green - to będzie coś>. 
3. Co planujesz przeczytać jako następne?
Trudne pytanie, brak papierowych książek, zostają tylko pdf-y. Może pora na drugi tom "Piątej fali"?
 4. Czy masz swoją listę życzeń na Lubimy Czytać?
Hahaha, oczywiście jednak u mnie działą to tak: uzupełniam półkę "Posiadam", a reszta jest do kupienia. Te specjalne dodaję na listę życzeń.

5. Jaką książkę planujesz kupić jako następną?
Obecnie jest za dużo premier - serio, gdzie nie spojrzę - premiera. A portfel krzyczy: "Opanuj się, bo będziesz smarować chleb nożem". Myślę, że "Osobliwy dom.." Ransom Riggs, "Heaven", brakujące tomy "Pieśń Lodu i Ognia" i drugi tom "Magnusa Chasea".



  6. Czy masz jakieś ulubione cytaty na Lubimy Czytać?
Kilka mam, ale z reguły używam aplikacji, a tam nie ma takiej opcji <chyba, że o tym nie wiem>. Zdecydowanie królują mądrości z Harry'ego.

7. Jacy są Twoi ulubieni autorzy na Lubimy Czytać?
Nie tylko tam, ale też w prawdziwym życiu : J.K.Rowling <królowa>, J.R.R. Tolkien, G.R.R. Martin, J. Dashner, S. King. To jest taka czołówka..<3

8. Czy jesteś w jakichś grupach na Lubimy Czytać?
Czasami przeglądam sprzedażowe, ale się nie udzielam. Jestem jak ninja.

To już tyle, mam nadzieję, żę dzięki temu dowiedzieliście się czegoś o mnie i zachęciłam Was do takiego sprawozdania. Możecie również podrzucić mi pomysły na Tagi..; d
  ****


Powrót Rainbow Rowell - "Linia serc".

Powrót Rainbow Rowell - "Linia serc".

****
   Wszechobecne zdjęcia tej książki + sama Rainbow Rowell sprawiły, że pomyślałam, a co mi tam czytam. Może nie jest to mój ulubiony gatunek, wolę jak coś się dzieje <magia, nadprzyrodzone stworzenia, wszelkie dziwności i cuda>, a takie przyziemne sprawy mnie nie „bawią”, są zwykłe. Mimo wszystko  lektura tej pozycji nie była dla mnie ciężka, „otworzyła” mi oczy na ważne tematy. W głębi duszy jestem romantyczką i uwielbiam wszelkiego rodzaju takie urocze związki <ale bez przesady, nie takie na siłę czułości,  wszystko ma być naturalne – na tą chwile mam fazę na Dereka z Wodospadów cienia – ideał, ale nie o tym teraz, >. 
  
Podobała mi się ta historia, każdy związek przechodzi kryzys ważne jednak by go zażegnać. Georgie nie miała odwagi stawić czoła problemom, wolała trzymać się myśli, że jej mąż będzie mógł ułożyć sobie życie na nowo z kimś innym, uważała, że sama miłość nie wystarczy. Na scenę mogła wkroczyć wtedy nuda i banalny wątek w którym to oboje idą swoją drogą, ona wpada w depresję <trochę na to zakrawało>, ale na drodze pojawia się tajemniczy żółty telefon. Dzięki codziennym rozmowom ze swoim o czternaście lat młodszym mężem kobieta uświadamia sobie co jest najważniejsze. Pragnie odzyskać męża, to jest jej cel. Odstawia na bok pracę, która absorbowała całą jej uwagę. Brawo Georgie! Kibicowałam im i wyszło.

Jeszcze jedna relacja w tej książce zwróciła moją uwagę: Seth i Georgie, przyjaciele niemalże doskonali, jak sama stwierdziła, tylko razem tworzyli całości, tylko we dwoje opowiadali najzabawniejsze dowcipy. Znali się tyle lat, ale jakoś nie do końca czułam tą więź, mało ze sobą rozmawiali na „głębokie” tematy. Aczkolwiek miło się na nich „patrzyło” i widać było, że się rozumieli, jednak nie widzę ich jako pary. Przyznam się, że myślałam, że Rainbow zrobi najgorsze zakończenie ever i ich na końcu połączy UFF..dobrze, że to było tylko w mojej głowie.

Wiem, że wielu osobom nie podobał się ten oderwany od rzeczywistości wątek z magicznym telefonem, ale dla mnie on jest wielkim plusem. Idealnie pokazuje, że niekiedy trzeba wrócić do początków, aby odnaleźć uczucia, które po drodze się „zgubiły”. To nie jest tak, że one znikają, z czasem po prostu o nich zapominamy, stają się przez pewien czas zbędne. Georgie zobaczyła na nowo, że jej droga zawsze prowadzi do Neala i nie ważne, czy młoda, czy stara może się w nich zakochiwać każdego dnia na nowo. Cóż uwielbiam szczęśliwe zakończenia, a ten jej szalony lot do męża i dzieci – typowa scena z romansu, ale co poradzę było to kochane.

Po książkę sięgnęłam bo Rainbow Rowell, polecam, bo warto sobie przypomnieć, że miłość to, to wszystko co nas otacza, te zwykłe codzienne, szare rzeczy, ale od nas zależy, czy staną się czymś wyjątkowym. Ważne by pamiętać o tym co istotne i nie pozwolić by cokolwiek stanęło na drodze do szczęścia. Przyjemna, lekka, coś na oderwanie się od potworów i magii, takie przypomnienie jak wygląda „prawdziwe życie”.

  

Autor: Rainbow Rowell
Tytuł: "Linia serc"
Wydawnictwo: Otwarte

****

Wizja Zagłady. "PIĄTA FALA".

Wizja Zagłady. "PIĄTA FALA".

****
„Trudno zaplanować coś na przyszłość, kiedy przyszłość okazuje się zupełnie inna od tego, co zaplanowałeś.”

****
    Słyszałam już o tej książce wcześniej, ale przez przypadek w bibliotece trafiła w moje ręce.  Szczerze to ta okładka mi się strasznie podoba, czasami mam słabość do filmowych wydań. Jak dla mnie to trochę połączenie „Igrzysk śmierci”, „Delirium”, „Więźnia labiryntu”, ale obecnie wiele książek ma ze sobą coś wspólnego. Pozytywnie mnie zaskoczyła, mimo iż nie mogłam jej szybko przeczytać, nie potrafiłam znaleźć czasu żeby porządnie do niej przysiąść. Gdy już mi się udało, byłam po wrażeniem. Dostarczyła mi zarówno rozrywki jak i emocji <raz były to momenty wzruszenia, a raz wywoływały uśmiech> - dokonała mieszanka. Do tego wszystkiego akcja wyrazista, porywająca, autor doskonale przeprowadza nas przez  stworzoną przez siebie historię.

Książka przedstawia losy ludzi, którzy starają się przeżyć, walczą z kosmitami, którzy chcą zniszczyć całą ludzkość. Nie wiedzą, czym jest tytułowa piata fala, wiedzą, że poprzednie cztery przynosiły coraz większe niebezpieczeństwo. „Pierwsza fala przyniosła ciemność. Druga odcięła drogę ucieczki. Trzecia zabiła nadzieję. Po czwartej wiedz jedno: nie ufaj nikomu.”

Główną bohaterką jest Cassie, która za wszelką cenę pragnie odnaleźć i uratować swojego brata. Ma szesnaście lat, a jej przyszłość jest jednym wielkim znakiem zapytania. Nieustannie towarzyszy jej strach, zagubienie, a przede wszystkim osamotnienie. Nie wie kto jest wrogiem, a kto przyjacielem – wie jedno, najlepiej nie ufać nikomu, zdać się na samą siebie. I tak czułam, że chłopak  w którym podkochiwała się w szkole pojawi się na jej drodze – no wiedziałam. I to takie urocze,  jeżeli on się w niej  zakocha to to będzie magia po prostu, spełnienie jej marzeń, które staną się rzeczywistością. Tak, mogłoby być wspaniale, ale co z Evanem, tym, który ja uratował, troszczył, zaryzykował wszystko. W tej niesamowitej historii musiał być trójkąt, dlaczego? Przecież nie ma szans z Benem, pierwsza miłość nigdy nie rdzewieje, nie wiem komu bardziej kibicuje, moje serce jest rozdarte. Mi nie przeszkadza to kim jest Evan i bardzo bym chciała żeby Cassie go nie zostawiała, ale z drugiej strony Zombie, który jest moim ulubionym bohaterem, to jego rozdziały czytało mi się najlepiej, mogłoby być ich więcej. Chyba po prostu wezmę się za kolejną część i się dowiem, co i jak. Ale jak zwykle w takich sytuacjach się boje, że wszystko pójdzie nie po mojej myśli.

To zdecydowanie jedna z najlepszych książek w ostatnim czasie. Nie jest to kolejna historia o kosmitach, która nuży, jest wręcz przeciwnie. Rick Yancey zasługuje by polecać jego książkę, wie facet jak się pisze, jest w tym dobry, naprawdę. Myślę, że się z nim zaprzyjaźnię i umieszczę koło innych ulubionych pisarzy, naprawdę świetna robota.  Cudeńko w którym akcja z każdą stroną nabiera tempa, a bohaterowie nie powielają schematów, nie są to super hero „co to ja nie jestem” – są rzeczywiści, bliscy nam, ich reakcje są naturalne, nie udają kogoś kim nie są. To kolejny plus tej książki. Obowiązkowa lektura dla każdego. 

Autor: Rick Yancey
Tytuł: "Piąta fala"
Wydawnictwo: Otwarte

****

Wspaniały początek: "W ramionach gwiazd".

Wspaniały początek: "W ramionach gwiazd".
  
 ****
    Zdecydowanie jest to książka o której wiele słyszałam, wszędzie reklamy, recenzje, do tego cuudowna okładka – nie było innej możliwości, w końcu musiałam się za nią zabrać. Oj bałam się tej lektury, moje ostanie doświadczenia związane z „nowościami”, „perełkami” nie przynosiły pozytywnych opinii. Tym razem się udało, tak, tak książka ta mi się spodobała i czekam na kolejny tom. Kosmos to ostatnio miejsce w którym żyję i myślę, że będę szukać kolejnych pozycji, których akcja rozgrywa się poza Ziemią.

Przestawia ona „drogę” do domu Lilac – córki najbogatszego człowieka w całej galaktyce i Travera – bohatera wojennego, który tak naprawdę jest nikim. Są jedynymi osobami, które przeżyły katastrofę promu Ikar. Tylko razem uda się im przetrwać, muszą zaakceptować różnice, odmienne pochodzenia i zacząć współpracować. Czy uda im się znaleźć wspólny język? Co oznaczają tajemnicze wizję, które zaczynają prześladować bohaterów? A przede wszystkim, czy przeżyją?

Nie wiem od czego zacząć. Oczywiście było to do przewidzenia, że między Lilac i Traverem zrodzi się uczucie – ona typowa panna z wyższych sfer, musząca podporządkować się władczemu ojcu.  Nauczyła się rezygnować z ważnych dla siebie spraw, wie, że nie wygra z nim, jest od niego zależna. Czasami była irytująca, ale o tylko dlatego, że starała się zachować pozory takiej paniusi. Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się o niej coraz więcej, kształtuje się jej prawdziwy obraz. Zauważamy, że jest bardzo mądrą, oczytaną osobą, a nie tylko ładną buzią. Mnie najbardziej poruszyła historia o jej „byłym chłopaku” – wtedy zrozumiałam, że jej życie to nie bajka, tylko codzienna walka o choć odrobinę normalności. Imponowała mi, gdy za wszelką cenę chciała ocalić rannego żołnierza, wiedziała, że sama sobie nie poradzi – znała swoje słabe i mocne strony.
Traver natomiast mimo młodego wieku, jest doświadczony przez los. Interesuje się piękna Lilac, do czasu, gdy nie poznaje prawdy o jej pochodzeniu. Ich związek nie byłby akceptowany przez społeczeństwo. Za wszelką cenę stara się ją dostarczyć do domu. Lubię tego chłopaka, szczery, uroczy, troskliwy – czego chcieć więcej. Shipowałam ich od początku..<3

Wątek wizji, dziwnych zjaw naprawdę mnie zaintrygował – chciał wiedzieć kim są , jakie tajemnic e skrywają. Akcja została poprowadzona wręcz genialnie: napięcie, nutka tajemniczości i to rodzące cię uczucie..perfecto…
Mam nadzieję, że drugi tom przyniesie równie dużo emocji i nowych faktów, a przede wszystkim Lilac i Traver będą razem, tak wiem, po tym co się stało, przez chwilę ship był zagrożony, ale dadzą radę wierzę w to. Miłość przetrwa wszystko.
Ogromnym plusem jest okładka: magiczna, oczarowała mnie od samego początku, mogę cały czas patrzeć na ten egzemplarz lub samo zdjęcie..cudeńko.. Uwielbiam piękne okładki, ale najlepiej jak środek też porywa..Dzięki niej naprawdę czujemy się jak „w ramionach gwiazd”.
Zasłużone 8/10 i chcę już drugi tom..<3 Polecam z całego serca.


Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Cykl: "Starbound"
Wydawnictwo: Otwarte

****

Podsumownie lipca.

Podsumownie lipca.

Ten miesiąc to dopiero szybko zleciał. Nawet się nie spostrzegłam a tu już sierpień. Niestety można zauważyć to po niewielkiej ilości wpisów w tym miesiącu i ilości przeczytanych książek. Wynik z tamtego miesiąc nie został pobity i nawet się za bardzo do niego nie zbliżyłam.
Lipiec był pełen książek, które miały mnie zachwycić, ale im nie wyszło. Średnio będę go wspominać jeśli chodzi o czytelnictwo - zbyt wiele razy się rozczarowałam. Mam nadzieję, że sierpień nadrobi i przywróci mi "wiarę w dobre książki"..

Oto co przeczytałam w tym miesiącu:






Jakim byłabym książkoholikiem gdybym nie kupiła żadnej książki. Udało mi się trafić na kilka niezłych promocji na których "złowiłam" :





Wszystkie kupione na wyprzedażach- to co lubię, książki i oszczędności. Najbardziej zadowolona jestem jednak z dwóch ostatnich, długo na nie polowałam, a znalazłam je za 12 i 15 złotych.. Cuuudo..<3

Teraz tylko czekam na "Harry Potter i Przeklęte dziecko", którą zamówiłam w oryginalnej wersji - niestety będę musiała długoo poczekać. Cierpliwość to cnota, ale czy wytrzymam?

A jak przedstawia się Wasz lipcowy stosik?



"Prawda o dziewczynie" T.R. Richmond

"Prawda o dziewczynie" T.R. Richmond
****
     Książka, która gdy tylko ją ujrzałam zwróciła moją uwagę, zaintrygowała i sprawiła, że dość długo o niej myślałam. Gdy tylko natrafiła się okazja by ją kupić nie mogłam się powstrzymać. O mało nie trafiłaby na cmentarzysko, ale jakoś znalazłam w niej plusy. Blisko było.
Przedstawia ona przebieg śledztwa, prowadzonego przez profesora tytułowej dziewczyny. Stara się on dociec, dlaczego i w jaki sposób umarła, czy to na pewno było samobójstwo?
Poznajemy wiele faktów z życia Alice, z kim się zadawała, jak odbierali ją znajomi, jak się zachowywała. Z każdą stroną znamy ją coraz lepiej, jednak na  najważniejsze pytanie nadal nie znamy odpowiedzi. Musimy zagłębić się całkowicie w jej świecie, odkryć wile, czasami nieistotnych faktów, aby na końcu ukazał nam się całokształt, a zabójca „wyszedł na wierzch”.
   I o ile tematyka jest wciągająca, interesująca to sposób w jaki została skomponowana już dla mnie samej – nie za bardzo. Długo nie mogłam przyzwyczaić się do tych ciągłych „przeskoków”, brakowało mi ciągłości chronologii, jakiegoś „ogarnięcia”. Jak dla mnie panował kompletny chaos, pomieszanie z poplątaniem. Dla innych czytelników może to być „frajda” czytać wpisy z blogów, portali społecznościowych , listy, czy różnego rodzaju zapiski. Nie przeszkadzają mi one jeżeli są dodatkiem, ale tu miałam już całkowity przesyt, nie mogłam skupić się na treści.  Rozumiem, że to celowy zabieg, taka wizja, ale chyba wolę klasyczne powieści – wiem co i jak, a tutaj często robiłam przystanki żeby sobie poukładać, przetrawić.  Zdecydowanie nie należę do zwolenników tej formy.
Mimo zapewnień  nie trzymała w napięciu, oczywiście, że chciałam wiedzieć kto zabił, ale jestem cierpliwa. Emocje nie były w żaden sposób kształtowane, stopniowane, chciałam żeby nabierało to wszystko tempa. Gdy cała zagadka została rozwiązana i prawda wyszła na jaw moja reakcja wyglądała mniej więcej tak: „Wow wreszcie, co dziś na obiad.?”. Mimo iż zaskoczył mnie fakt, dlaczego doszło do zbrodni nie wywarło to na mnie wrażenia, a szkoda.  
   Byłam przygotowana na wciągający i wysysający thriller – cóż dobrze, że doczytałam do końca. Znowu opis z okładki – zachwala, obiecuje wiele, a potem PUFF i wychodzi jak wychodzi.

   Doceniam koncepcje, pomysł, całą pracę włożoną przez autora – jednak to nie dla mnie, na pewno już do niej nie wrócę i raczej będę omijać szerokim łukiem. Po raz kolejny zawiodłam się na książce w której pokładałam nadzieje. 

Autor: T.R. Richmond
Tytuł: "Prawda o dziewczynie"
Wydawnictwo: Otwarte

****
Copyright © 2016 Oczytana , Blogger